piekno_flowcoach1

Mój przepis na PIĘKNO

Kiedy pewnego wieczoru Krufkowa zaproponowała mi współpracę przy tym pięknym cyklu artykułów, poczułam prawdziwe flow. Od dłuższego czasu miałam w planach stworzenie posta, dotyczącego bardzo szerokiego zjawiska, jakim jest samoocena. Częściowo właśnie o tym konstrukcie psychologicznym pisałam swoją pracę magisterską, dlatego był mi tak bardzo bliski. W prawdzie obroniłam się już 2 lata temu, ale temat samooceny jest u mnie wciąż żywy, bo – pewnie jak wiele z Was – stykam się z nim na co dzień, zmagając się z samą sobą.

Ale zaraz… Miało być przecież o pięknie?
Otóż to… Samoocena determinuje nasze osobiste postrzeganie siebie: swojej osobowości, temperamentu oraz obrazu własnego ciała. W pewnym sensie samoocena jest dla mnie fundamentem piękna.
Odrobina teorii
Morris Rosenberg, psycholog społeczny, sformułował tezę, iż samoocena jest nastawieniem, które każdy człowiek posiada względem samego siebie i przejawia się u osób dorosłych, jako cecha względnie stała, podlegająca jedynie niewielkim, stopniowym i powolnym zmianom w czasie. Z założenia jest ona zjawiskiem subiektywnym, opartym na emocjach oraz sądach poznawczych na temat własnej osoby. Wysoką samoocenę powinno się rozumieć, jako przekonanie, iż jest się dobrym i wartościowym człowiekiem, natomiast niską samoocenę, jako silne niezadowolenie z siebie. Rosenberg podkreślał również, że ogromny wpływ na kształtowanie się samooceny człowieka wywiera rodzina, związki z bliskimi osobami, społeczeństwo, a nawet kultura.
Czym jest dla mnie piękno?
Piękno to efekt uboczny pozytywnej samooceny. Dążenie do bycia pięknym, polega na nieustannym pielęgnowaniu swojego wnętrza, poprzez przebywanie ze sobą, refleksję nad swoimi potrzebami, wartościami, marzeniami, zachowaniem… Zastanowienie się: czy myślę o sobie dobrze? Czy jestem sobą?
Jeżeli jestem sobą i czuję się ze sobą dobrze, to znaczy, że czuję się piękna. Jeśli czuję się piękna, to chcę tym pięknem obdarzać swoich bliskich. Nie ma nic prostszego niż uśmiech, przyjazne spojrzenie, uścisk dłoni, drobna niespodzianka, obecność. Zauważanie tych maleńkich, krótkich, ulotnych momentów, które budują nasze relacje sprawia, że piękno wraca do nas ze zdwojoną siłą. Jednak choćbym myślała o sobie wyjątkowo dobrze, potrzebuję również potwierdzenia z zewnątrz. Pragnę słyszeć od bliskich mi osób, że uważają mnie za piękną. To słowo kryje w sobie niezliczoną ilość znaczeń. Piękna to znaczy… dobra, mądra, kobieca, wrażliwa, delikatna, romantyczna, aktywna, twórcza… i zwyczajna. Bo bycie pięknym, to subtelne uzewnętrznianie siebie w codzienności.
Zachęcam Was do zastanowienia się nad własną, unikalną definicją piękna i podzielenie się nią ze mną w komentarzu :)
* * *
Mój tekst znajdziecie również u Krufki, klikając tutaj.

15 thoughts on “Mój przepis na PIĘKNO

  1. Ja czuję się piękna wtedy, kiedy czuję się dobrze sama ze sobą. Kiedy jestem wypoczęta, kiedy przychodzę z warzywniaka z torbą pełną zdrowego jedzenia, kiedy zakładam na siebie coś czerwonego, kiedy świeci słońce, kiedy włosy ładnie mi pachną. Takie rzeczy dodają mi świeżości i pewności siebie i wtedy na chwilę zapominam o tym, że mam jakąś tam oponkę wokół własnej osi czy „niedoskonałości” cery. W końcu to jestem ja, taka a nie inna.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *