gdy-sezon-slubny-sie-konczy-fotograf-slubny-blog-mojawenecja

Gdy sezon ślubny się kończy…

 

Powoli, acz nieodwołalnie nadeszła jesień. Słońce zachodzi wcześniej, opadłe liście tworzą kolorowe dywany, powietrze jest chłodne, a w cukierniach sprzedają już Rogale Marcińskie. Wraz z nową porą roku nadchodzi coś, z czym fotograf ślubny radzi sobie dość słabo. Mam na myśli koniec sezonu ślubnego…

Musisz jednak pamiętać, że koniec sezonu ślubnego nie oznacza, że wkrótce zapadnę w sen zimowy. Brak pracy ani nuda na pewno mi nie grożą. Kilka sesji stoi w kolejce do obróbki. W skrzynce wciąż znajdują się wiadomości, na które trzeba odpowiedzieć. Faktury piętrzą się i czekają na uporządkowanie w segregatorze. Promowanie własnej działalności, wymaga ciągłej obecności w realu i social mediach. Nowe projekty, wciąż odkładane na później, nareszcie mogą ujrzeć światło dzienne.

Jeśli prowadzisz własny, kreatywny biznes, Twój umysł nigdy nie stoi w miejscu. Nawet wtedy, gdy oddasz już wszystkie zeszłomiesięczne papiery swojej księgowej i odpowiesz na wszystkie szczegółowe pytania zadane w mailach, komentarzach i wiadomościach prywatnych (co jest niemożliwością, jeśli ma się 3 fanpage na fb, konto na twitterze, instagramie, 2 sklepy na Etsy i 4 używane skrzynki mailowe).

Kto zadba o moje dziecko lepiej niż ja? No właśnie, nikt. Ciągłe łamigłówki w głowie: co mogę zrobić, żeby być lepsza? Jaki szablon strony wybrać? Jak ulepszyć obsługę klienta? Na jakie warsztaty się zdecydować? Czy dodałam nowy wpis na blogu? Jakich hashtagów powinnam używać na instagramie? Jakie prezenty zamówić dla „moich” par młodych w przyszłym sezonie? Kiedy ruszyć z promocją świątecznych sesji? Czy powinnam rozszerzyć działalność o nowe usługi?

Mimo, że moja praca nie kończy się wraz z nadejściem jesieni, zaczynam powoli odczuwać lekkie odprężenie, którego brakowało mi w ciągu ostatnich kilku miesięcy. Nie ukrywajmy – kiedy oddaję materiał ślubny, pozbywam się ciężaru odpowiedzialności za czyjeś piękne wspomnienia z niepowtarzalnego dnia. Jest to dla mnie niezwykle stresujący moment. Dużo bardziej stresujący niż sam dzień ślubu. Czy zdjęcia się spodobają? Prowadzę ze sobą wewnętrzny dialog, który próbuję zagłuszyć z lepszym lub gorszym skutkiem.

Lubię ten moment, kiedy przekazuję ostatni materiał ślubny, widzę zadowolone twarze nowożeńców i od tego momentu mogę spać spokojnie. Zaczyna się dla mnie czas, kiedy mogę zająć się nowymi projektami, które wpadły mi do głowy w trakcie sezonu ślubnego. Ale przede wszystkim mam więcej czasu dla Feel’a, rodziny, przyjaciół, mojego psa i samej siebie. Czasami trzeba zrobić sobie wakacje od zadowalania innych i zająć się swoimi zakurzonymi pasjami i odpryśniętym lakierem na paznokciach… ;)

Kiedyś nie lubiłam listopada. Teraz czekam na niego z utęsknieniem, bo wiem że oznacza zwolnienie tempa. Tak, kocham swoją pracę. Fotografowanie jest moim powołaniem, moim szczęściem, moim spełnieniem, moim zrealizowanym marzeniem. Ale jest również tym, dzięki czemu mogę co miesiąc płacić swoje rachunki. Jest p r a c ą.

Dlatego nie mogę się doczekać wolniejszych dni. Pójdę wtedy na długi spacer, wstanę wcześnie rano, sfotografuję poranną mgłę i krople rosy na pajęczynach, ugotuję trzydaniowy obiad, zrobię sobie relaksującą kąpiel w czekoladowej pianie, okryję się kocem i przeczytam zaległe książki… Mam nadzieję, że Ciebie również czeka kilka wolnych dni podczas tej jesieni. Jeśli masz jakieś ulubione formy relaksu, chętnie się dowiem, co to jest. Może nawet wypróbuję :)

5 thoughts on “Gdy sezon ślubny się kończy…

  1. Miło będzie poczytać więcej Twoich wpisów :)

    Ja relaksuję się z kubkiem herbaty i z dobrą książką. Ale ostatnio jestem niestety zabiegana i brak mi tchu. Chociaż przecież niby nie ma tyle na głowie, co wcześniej…

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *