jak-zaczac-cwiczyc-zdrowo-sie-odzywiac-blog-mojawenecja1

Mój miesiąc dla zdrowia. Jak zaczęłam ćwiczyć i zdrowo się odżywiać?

Po opublikowaniu ostatniego wpisu na temat moich noworocznych postanowień oraz ich realizacji, dostałam od Was kilka pytań o to, jak zaczęłam ćwiczyć i zdrowo się odżywiać. Tematy związane ze zmianą stylu życia na zdrowszy są ostatnio bardzo popularne. Po przeczytaniu kilku wiadomości postanowiłam wypowiedzieć się na blogu. A ponieważ jestem (anty)ekspertem od zdrowia, to oczywiście powinnyście mnie posłuchać i dla lepszego samopoczucia natychmiast wprowadzić te wszystkie zmiany w swoim lajfstajlu ;)

Dlaczego postanowiłaś zadbać o swoje zdrowie?

Otóż siedzę sobie wygodnie na moim pięknym, nowym narożniku, szczelnie owinięta polarowym kocem made by Ikea, z rozgrzanym laptopem na kolanach (zza ekranu możesz dostrzec moje miękkie, różowe frotki). Przerwa świąteczno-noworoczna trwa w najlepsze. Przeglądam fejsa, popijam świeżo zaparzoną Lavazzę i zastanawiam się jak będzie wyglądał 2016 rok. Tradycyjnie wpisuję na listę „schudnąć 5kg”. Zmotywowana odkurzam kettlebell i robię pierwszy trening. Uff… Będą zakwasy.

Mijają kolejne dni. Zaczyna się Nowy Rok. Spotkania z rodziną i znajomymi. Ktoś mimochodem rzuca w moją stronę, że sukienka jakby przyciasna. Ok – myślę sobie – pewnie to efekt świąt, za chwilę wszystko wróci do normy. Ale zaraz, przecież w święta się pilnowałam! Błyskawicznie orientuję się, że to wcale nie było mimochodem. Jest mi przykro, ale udaję, że mnie to nie obleciało. Po powrocie do domu czytam rewelacyjny wpis Life Managerki oraz wszystkie komentarze i czuję, że nie jestem sama. Agnieszka zdecydowanie potrafi zmotywować swoją nową serią wpisów „Miesiąc dla zdrowia” (tytuł mojego wpisu zainspirowany). Idealny cykl dla mnie! – myślę i wskakuję w dres. Robię drugi trening z kettle. Zakwasy jakby mniejsze.

Jak udało Ci się wprowadzić 3 treningi w tygodniu?

Jeszcze w grudniu znalazłam promocję na Groupon’ie, dzięki której udało mi się kupić karnet OK System na jeden miesiąc za jedyne 100 złotych. W ramach karnetu miałam do dyspozycji 3 wejścia tygodniowo na fitness, basen lub inne aktywności (z bardzo długiej listy). Postanowiłam wypróbować jak najwięcej różnych treningów i jednocześnie maksymalnie wykorzystać wydane pieniądze (niech żyje poznańska gospodarność!). Chciałam sprawdzić jaki sport oprócz zumby będzie w stanie zatrzymać mnie na dłużej.

Jak wygospodarowałaś dodatkowy czas na treningi?

Muszę przyznać, że styczeń to w moim przypadku najlepszy miesiąc na wprowadzanie zmian w swoim życiu, bo zwyczajnie mam na nie więcej czasu. Tak wygląda praca fotografa ślubnego. Zima to okres, w którym realizuję niewiele sesji, a moja praca opiera się głównie na spotkaniach z klientami, obrabianiu starych zdjęć (najczęściej z wakacji), prowadzeniu swoich sklepów na Etsy i tworzeniu nowych projektów. Nie było mi trudno wygospodarować dodatkową godzinę / dwie na ćwiczenia. Mam lekkie obawy, co będzie później, kiedy sezon ślubny nabierze tempa.

Używasz Endomondo?

Kiedyś używałam. Teraz stwierdzam, że za bardzo mnie rozprasza, bo ta aplikacja stała się kolejnym medium społecznościowym (dla sportowych zapaleńców ;) ). Zaczęłam szukać jakiegoś zastępnika i dotarłam do Google Fit. Proste i bez zbędnych fajerwerków (chyba że osiągasz dzienny cel). Tak się prezentuje mój aktywny styczeń.

google-fit-styczen

Polecisz jakąś konkretną aktywność fizyczną?

Pewnie już wiesz, że uwielbiam zumbę. Pisałam już o tym na blogu. Poza tym, jedną z moich ulubionych aktywności jest aqua-aerobik. Nie przepadam za basenowym pływaniem (jest dla mnie zbyt nudne i monotonne), ale aerobik w wodzie to zupełnie coś innego. Porównuję go do zumby, zresztą ostatnio powstały też zajęcia aqua-zumba, ale są tak oblegane, że niestety nie udało mi się na nie zapisać. Niezły wycisk daje też fitball i trampoliny, a w tym miesiącu odrodziła się moja miłość do pilatesu. Muszę przyznać, że naprawdę jest w czym wybierać! Grafiki zajęć pękają w szwach, naprawdę każdy może znaleźć coś dla siebie. Wystarczy chcieć :)

No dobrze, ale właściwie dlaczego zaczęłam ćwiczyć, a nie wprowadziłam typowej diety redukcyjnej? Bo nienawidzę się odchudzać. Połowę swego życia spędziłam na liczeniu kalorii, bo wydawało mi się, że jestem za gruba (temat rzeka na osobny wpis…), i jakiś czas temu zdecydowałam, że mam tego dość. Dopóki sama dobrze się ze sobą czuję, a jedzenie mi nie szkodzi, nie będę niczego sobie odmawiać (tak sobie wmawiam). Codziennie podczytuję nowe wpisy u Agnieszki, oglądam Zdrowomanię i jest mi dobrze z nowym stylem życia (tak jakby). Pewnego dnia za poleceniem Life Managerki trafiam na vlog’a kolejnej Agnieszki – nissiax83. Oglądam wszystkie foodbook’i. Dowiaduję się dlaczego przeszła na weganizm. Kolejne olśnienie.

Za każdym razem gdy sięgamy po jedzenie, albo leczymy swoje ciało, albo karmimy swoje choroby.

Przecież wcale nie jest mi dobrze. Czuję się słaba i spuchnięta, przemęczona i senna, mam spore problemy z podniesieniem się z łóżka rano… Przypisywałam te dolegliwości zimowej aurze, ale może to jednak coś innego. Powinnam jeść dużo (duuużo!) więcej warzyw. I ograniczyć mięso. To na pewno zmieni moje życie! :)

Przygotowałam listę zakupów, opowiedziałam o nowym planie żywieniowym Feel’owi, ale niestety nie podzielał mojego entuzjazmu.

Jak go przekonać? Sama nie dam rady tak się odżywiać, za dużo pokus dookoła. No i nie będziemy przecież gotować dwóch obiadów. Muszę coś zrobić. Nissia polecała na swoim blogu mnóstwo filmików, książek i pełnometrażowych produkcji na temat zdrowego odżywiania. Wybrałam jeden i pewnego wieczoru błagalnym tonem zapytałam:

– Feeeeel, a może obejrzymy razem taki jeden film?

– Jaki?

-„Fat, sick and nearly dead”. O człowieku, który przez miesiąc pił tylko warzywne soki, schudł i pozbył się ciężkiej choroby, a teraz zachęca innych do podjęcia wyzwania.

– Yyy… może innym razem…

I tak pytałam go jeszcze przez kilka dni, aż w końcu w drugą niedzielę stycznia dał się namówić. Od 11 stycznia prawie codziennie pijemy soki owocowo-warzywne na śniadanie (victory!). Feel kilka dni temu musiał kupić spodnie o rozmiar mniejsze. Ja znów zakładam dawno nienoszone jeansy.

juicing-soki-warzywne-blog-mojawenecja

Później obejrzeliśmy jeszcze video na temat zbawiennego, alkalizującego działania wody i staramy się pić więcej. Kawa, soki, wino na bok, szklanka wody z miodem i cytryną na dobry początek i zakończenie dnia. Nie wiedziałam, że to takie dobre!

Styczeń się kończy. Pożegnaliśmy kilka(naście?) centymetrów, przywitaliśmy w naszej kuchni jarmuż, szpinak, kaszę jaglaną, cytryny, imbir, kurkumę i siemię lniane. Masło orzechowe i miód nadal jadamy (wciąż zbyt często), wychodzimy na obiad do knajp (naliczyliśmy 7 wyjść w tym miesiącu!), podbieramy Michałki, kiedy odwiedzamy moich rodziców. A jednak ciuchy luźniejsze, a samopoczucie świetne pomimo diety (a raczej dzięki diecie). Taki zdrowy styl życia bardzo mi odpowiada.

piramida-zdrowego-zywienia-i-aktywnosci-fizycznej-blog-mojawenecja

Słyszałaś o najnowszej piramidzie zdrowego żywienia i aktywności fizycznej? Powstała na początku tego roku i wywołała burzę wśród odbiorców. Bardzo fajne podsumowanie przeczytasz u niezastąpionej Dr Lifestyle. Nie jestem lekarzem ani żadnym ekspertem od zdrowia (specjalizacja z psychologii zdrowia ma tutaj niewiele do rzeczy), ale najbardziej cieszę się, że „Amerykańscy naukowcy” wreszcie pomyśleli bardziej holistycznie i do piramidy dodali aktywność fizyczną. Mam spore wątpliwości co do mleka krowiego oraz pszenicy, ale ta wersja i tak jest zdecydowanie lepsza od poprzedniej.

Jak się pewnie domyślasz, nie jest to moje pierwsze podejście do zdrowego stylu życia, ale naiwnie wierzę, że już ostatnie. Zwykle po 3 tygodniach ponoszę klęskę i wracam do dawnych upodobań. Tym razem przetrwałam 4 tygodnie i mam nadzieję, że dzięki mojej blogowej spowiedzi przebrnę przez kolejne zimowe miesiące, a później, kiedy organizm przywyknie do nowego stylu życia, będzie już z górki. Jak sądzisz?

Jeśli chcesz, mogę pisać częściej o swoich przygodach ze zdrowym stylem życia. Daj tylko znak w komentarzu :)

11 thoughts on “Mój miesiąc dla zdrowia. Jak zaczęłam ćwiczyć i zdrowo się odżywiać?

  1. Tabelka z aktywnością wygląda naprawdę świetnie :). Bardzo się cieszę, że mogłam dodać Ci choć trochę motywacji :) choć jak wiesz – najważniejsza jest ta wewnętrzna i pewnie po tym miesiącu już ją odczuwasz, na pewno poprawiło się Twoje samopoczucie. O lato się nie martw, wtedy mamy więcej aktywności tak „przy okazji” i mniejsza ilość takich typowych treningów nie jest tak odczuwalna.

  2. Zajęcia grupowe są super, mieszkanie na wsi ma jednak swoje wady, że do fitnessu daleko. Ale mam plan kupuje trampolinie to jest mega zaciesz i aktywność.

    1. Gdybym miała miejsce w mieszkaniu, pewnie też kupiłabym trampolinę. Na razie musi mi wystarczyć piłka gimnastyczna :) Trzymam kciuki za udane domowe treningi!

  3. Ciekawy i inspirujący tekst, sama ostatnio próbuję ograniczyć słodycze i wrócić do nawyku picia wody zamiast tysiąca herbat. Nabrałam też ochoty na kanapki z jarmużem.

    Dziękuję, i pozdrawiam,
    M.

Dodaj komentarz

Twój adres email nie zostanie opublikowany. Pola, których wypełnienie jest wymagane, są oznaczone symbolem *